Dział ten, poświęcony szeroko rozumianemu życiu czatowemu, pisany będzie z przymrużeniem nickowego oka. Tytuł wziął się z przezabawnej anegdoty opisującej zachowania tzw. funkcyjnych administratorów czatu, u których w nickowych oczach dojrzeć można było wielką tęsknotę za rozumem i marzenie o wielkiej karierze..

„Seks, talerz i poziomki” to jeden z moich rozlicznych nicków, jakich używałem w czasie kariery czatowej, zakończonej przed ponad rokiem. Pozwolę sobie przedrukować z Toteram felieton mojego autorstwa, skąd Czytelnik dowie się  o szczegółach zdarzenia i losie „Seksu, talerza i poziomek”. W tym dziale będą drukowane wspomnienia, zapisy, anegdoty. cytaty pochodzące z czatoprzestrzeni; jestem przy nadziei, że miejsce  to z czasem stanie się izbą pamięci czatowej, być może z cyklem wieczornic, wspominek, zaduszek i apelu ju czci poległych na polach czatu. Zapraszam zatem Czytelnika do współpracy i dzielenia się przeżyciami z czatowniackiej przeszłości; ocalmy wspólnie od zapomnienia naszą spuściznę po nieprzespanych nocach i  podkrążonych oczach. Nie wstydźmy się swoich słabości i lęków – wszyscyśmy z mentalnej czatowej wiochy.

A teraz już rzeczony tekst. Napisałem go 24 marca 2010 roku.

Seks, talerz i poziomki

Sytuacja dojrzała już do tego, abym spokojnie mógł zająć stanowisko w sprawie ostatecznego rozwiązania kwestii nadzorczyń i nadzorców na czacie zatytułowanym zabawnie „Po czterdziestce”.

Przyznać muszę szczerze, że nie mam większych problemów, czy też zadrażnień z tzw. opami zasadniczo z dwóch przyczyn – po pierwsze, jako wzorowy uczestnik rozmowy na czacie zawsze jestem niezwykle kulturalnym człowiekiem, szanującym innych oraz stosującym się do regulaminu, który znam na pamięć, nie wywołuję konfliktów, nie prowokuję, nie manipuluję, nie używam wulgaryzmów, kieruję się zawsze rozumem a nie emocjami, i po drugie – nadzorców z reguły traktowałem jak powietrze tlenowe, nie można przecież skupiać uwagi na kimś, kto nie jest jej godzien.
Momentem kluczowym, który skłonił mnie do zajęcia się zjawiskiem tzw. „kolorów” na czacie była sytuacja iście kuriozalna. Otóż byłem świadkiem pewnego zabawnego zdawać by się mogło zdarzenia, kiedy to na czacie pojawił się sympatyczny user chowający się za przesympatycznym nickiem „Seks, talerz i poziomki”. Polubiłem go od pierwszego wejrzenia, przypominał mi kogoś z orszaku Dionizosa, miał lekkie pióro, z nikim się nie swarzył, tryskał humorem.
Jakież było moje zdumienie, kiedy kryjąca się za nickiem Ela07  –  funkcyjna czatowa – ni z gruszki ni z pietruszki wyrzuciła  ”Seks, talerza i poziomki” z pokoju, argumentując swój haniebny czyn koniecznością dokonania zmiany nazwy nicka. Na nic zdały się protesty sporej grupy bywalców przybytku. Funkcyjna Ela oznaczona numerem obozowym 07 z miną tępej sztubowej lub blokowej pozostała niewzruszona. Poza jakąkolwiek dyskusją zdaje się być rozważanie, czy nazwa nicku była niezgodna z regulaminem i dobrymi obyczajami. Talerz bowiem nie ma konotacji pejoratywnych, poziomki tym bardziej, a wyraz seks jest jak najbardziej neutralny i nie może naruszać czyichkolwiek dóbr moralnych czy materialnych.
Pozostaje mi zatem ująć się za nieszczęśnikiem „Seks, talerz i poziomki”, który został potraktowany w sposób nielicujący z godnością człowieka i wystosować odpowiednie pismo do dyrekcji i właściceli TLEN.pl z zapytaniem, czy na czacie nie mamy aby do czynienia z narastającą tendencją faszyzowania zachowań, przez większość kadry funkcyjnej.
Zawrę w liście  stosowną sugestię, że powoli czat przeradza się w swoiście pojęty obóz koncentracyjny, w którym rolę panów i pań życia i śmierci czatowej sprawują jednostki obdarzone  kolorowymi uniformami.
Dep