Wszystko zaczęło się dla mnie w PRL.

Życie się zaczęło, przedszkole się zaczęło i golenie się zaczęło. Do dzisiaj mam delikatny i aksamitny zarost. Taki właśnie za jakim przepadają kobiety z klasą. Pierwsze próby golenia przypadły u mnie w czasie, kiedy Polak zostawał papieżem, a inny leciał w kosmos. Kukuczka stąpał po ośmiotysięcznikach a olbrzymie statki przetwórnie z Polskiej Żeglugi Morskiej poławiały kalmary na dalekich oceanach. Goliłem się żyletkami polsilver irydium. Używałem wody po goleniu o nazwie consul. Preferowałem consula czerwonego, był w  nucie subtelniejszy niż zielona wersja.

Wspominam o tym, gdyż z rzeczy męskich, jakich po raz pierwszy w życiu doświadczyłem za PRL, zostało mi już tylko golenie.

KatoN

Reklamy