Korale-mecyje! Burza przeszła nad Polską. Tragedia. Holokaust.
W PRL nie takie burze były. Porządne gradobicia, błyskawice, pioruny srogie. Nie mówię, że się nie bałem, ale po burzy wychodziłem na wiejską drogę, uspokojony krajobraz, i grało się w piłkę pośród stygnących kałuż, patrząc na cudowną tęczę. Burza jest naturalnym zjawiskiem, nie ma potrzeby robić z niej wydarzenia. Pierdolnęło, jebnęło, zabłyskało. I przeszło. Trzeba dalej żyć. Ksiądz w niedzielę zagrzmiał z ambony, że to kara boska, bo się pijaństwo szerzy i rozpusta, że trzeba pilnować swoich córek i żon, bo się kurwią, i mniej pić po szynkach, bo inaczej tornado nadejdzie… Czytaj – jankesi, NATO i inne choroby weneryczne.

KatoN

Reklamy