Dzisiaj pierwszy raz od wtorku wyszedłem na dwór (wersja dla zaboru rosyjskiego), na pole (wersja dla cysorzy), na plac (wersja dla hanysów). Odwiedziłem tabakieriję, kupiłem cygary; sprzedawca z troską zapytał, czy już mi lepiej; u rzeźnika wybrałem krwiste dwa steki, ale zaraz sobie przypomniałem, że dzisiaj piątek, więc będą na jutro i niedzielę. Na koniec w delikatesach zaopatrzyłem się w nabiał, ryby w puszce, owoce. Po czym obowiązkowo udałem się na stoisko polskie i zakupiłem zestaw harcmistrza…

Wracałem przez park. O jak tu spokojnie i pięknie. Cztery rzędy wlokących się w dal czereśni. Rajskie jabłonki, dojrzewające orzechy laskowe. I dęby.

Polubiłem Bretanię.

KatoN

Reklamy