W niedzielę chodziłem rano do Tereski. Tereska, a ściślej rodzice Tereski, mieli telewizor w domu. Lazuryt się nazywał. Stał wysoko na szafie i oglądaliśmy, siedząc w kucki na podłodze, filmy. W Starym kinie. Bonanzę popołudniu. Doktor Ewę. Czterech pancernych i psa. Pamiętam, po obejrzeniu Przygody Tomka Sawyera, Tereska mi powiedziała, że chciałaby być Becky Thatcher. A ty oczywiście byłbyś Tomkiem – dorzuciła szybko.

Ujrzał w ogrodzie nieznaną dziewczynkę – uroczą, małą, błękitnooką istotę ze złotymi włosami zaplecionymi w dwa długie warkocze. Ubrana była w letnią, białą sukienkę i wyszywane pantalony.

Parę tygodni później Tereska powiedziała mi, że aktorka, która grała rolę Becky śniła się jej w nocy. Było we śnie niesamowicie cicho. I było bardzo dużo małych owiec. I nagle podjechała taksówka. Taryfiarz, śmiesznie wystrzyżony, chciał ją porwać. I wtedy się obudziła. Spostrzegła, że na jej kolanie siedzi motyl. Taki wiesz, całkiem duży – powiedziała i nie wiem do dzisiaj dlaczego, ale się rozpłakała.

KatoN

Reklamy