Siedzę przy stoliku na ulubionej ulicy, której patronem jest św. Michał. Temperatura, nasłonecznienie, atmosfera, wino. Języki się mieszają. Babel. Jestem jednym ze starców, który podgląda Zuzanny w słonecznej kąpieli. Kelnerka donosi kolejny kieliszek uśmiechając się szelmowsko a z głośników – i to wcale nie dyskretnie – płynie ta muzyka.

KatoN

Reklamy