Od czerwca piję wino białe. Na lato wina czerwone są jednak odrobinę za ciężkie. Lubię być natrzaskany, jak bohater Czasu Apokalipsy Coppoli w wietnamskim hotelu. Pamiętacie scenę. Alkohol jest prądem, uszeregowanym rojem procentów, który zasila moją wyobraźnię. Nigdy nie upijam się, kiedy jestem smutny, albo mam problemy. Piję w czasach radości, a że jestem radosny codziennie… Jedyna cecha, która łączy mnie z mieszkańcami wschodniej flanki nato – też jestem alkoholikiem. Nie drobnym pijaczkiem, ale porządnym, odpowiedzialnym alkoholikiem.  Alkohol, pity nawet w dużych ilościach, ale z umiarem – nie szkodzi!

Tereska niekiedy po przedszkolu mi mówiła – wiesz Darek, ja to bym chciała, żebyś pachniał wódką, bo jak będzie czuć od ciebie wódkę (miała chyba na myśli alkohol jako taki), to będzie oznaczać, że jesteś już mężczyzną. Obiecaj mi, że będziesz pił. Obiecałem jej. I chociaż zniknęła z mojego życia jakieś 50 lat temu, słowa dotrzymuję.

KatoN

Reklamy