Jadę jutro do Mont Saint-Michel. Na okoliczność zrobiłem zakup w postaci białych szortów i koszulki z napisem faded paradise. Trochę bez sensu. Żona dzwoniła przed chwilą. Mój kolega jest na parę dni w Tychach i mówi mi, że się z nim spotkała i przekazała mu paczuszkę dla mnie – krótkie spodnie i dwie letnie koszulki. Nawet nie miała odwagi zapytać, czy jestem już nastrzelany. Widać, poznała po głosie, że jestem trzeźwiutki jak noworodek.

A co do wycieczki. Przygotowałem się do niej literacko i historycznie. Wiem niby wszystko. Jutro okaże się, na ile moja wyobraźnia i nabyta wiedza o tym miejscu pokryją się z rzeczywistością. Jak ja nie lubię rozczarowań…

KatoN

Reklamy