Przyjechałem kiedyś na wakacje na wieś. Miałem piętnaście lat. Zabawa była w remizie. Wszystkie dziewczyny ze wsi chciały ze mna iść na potańcówkę. Ale wybrałem jedną. Miała na imię Lucyna. Jej starszy ode mnie brat powiedział do mnie, tylko jej nie skrzywdź, opiekuj się nią. Tak się przejąłem, że Lucyna sama musiała ciągać mnie do krzaków. Całowała się namiętnie i mówiła, nie przejmuj się słowami brata… Dziewczyny.

KatoN

Advertisements