Droga z Bretanii do Limburgii. I z powrotem. No oczywiście Pont de Normandie w Hawrze. Imponujące wrażenie. Ujście Sekwany. Osnuty lekką mgłą Kanał. Zdumiewa mnie całkowity brak drzew iglastych przez 850 kilometrów podróży. Liściasty klimat. Rennes, Avranches, Caen, Rouen, Amiens, Arras, Lille, Gandawa, Masstricht, Akwizgran. Nocleg. Nazajutrz odbiór samochodu w holenderskim Tiel. Żadne tam cuda – opel corsa, ale do dyspozycji. Osobisty środek transportu. Szefostwo docenia jednym słowem, a trzeba zważyć, mieć na uwadze, że kiedy rodzi się Holender, to Żyd płacze…

KatoN

Reklamy