Trzydzieści trzy lata temu wczesnym popołudniem w Szpitalu Wojewódzkim w Tychach, około godziny 13.20 moja żona urodziła mi syna. Był poniedziałek. Płakałem ze szczęścia. Publicznie. Dałem pielęgniarce łapówkę w postaci bombonierki, żeby przekazała wiadomość wymęczonej rodzeniem położnicy, że już wiem.

Jestem dumny z syna i jego matki.

KatoN

Reklamy