Nadchodzą wakacje. Czas rozprawić się z wypoczynkiem. Na plaży najbardziej wkurwiały mnie dzieci. Wrzeszczały, płakały, śmiały się i biegały jak oszalałe stado małych diabłów. Pomiot szatański. Nie rozumiem ludzi, którzy chcą i potrafią wypoczywać w takich warunkach. Raz byłem na koloniach w szkole. Po tygodniu mama musiała mnie odebrać. Nie potrafiłem się zaaklimatyzować. Wysyłanie dzieci na kolonie to zsyłka i katorga. Przez cały rok szkolny obcujesz z nieprzyjemnymi nauczycielami w większości – drugą, zaraz po dzieciach, najbardziej próżniaczą kastą ludzką, i na wakacje jedziesz razem z nauczycielkami, które stosują przemoc psychiczną, przymus, rygor, posiłki o wyznaczonej porze, jak w więzieniu, obozie koncentracyjnym. To było nie dla mnie. Więc wymusiłem na jednej nauczycielce, starej pannie, reakcję. Powiedziałem coś w rodzaju – jest tyle szmat na świecie, a podłoga brudna… I mnie musieli odesłać do domu.

Moje wakacje to wieś. Pajda z rana wiejskiego chleba polana gęstą śmietaną i posypana cukrem. Garnuszek zsiadłego mleka. I już mnie nie ma. Błądziłem po zaroślach starorzecza, łapałem z rówieśnikami ryby do wiklinowego kosza, kłusowaliśmy. Okonie, szczupaki, płocie. Ekspedycje do lasu na borówki, cisza zagajników, kilka garści soczystych dziadów, mrowiska, strupy na kolanach. Nikt nie przejmował się kleszczami. Wlazł ci taki chuj w ciało, to się go wyrywało. I tyle. Żadnych psychoz, umiarkowana higiena, oszczędne gospodarowanie czystością. Wspinanie się po drzewach, jazda rowerami bez kasków, śmiałe skoki w rzeczną kipiel. Bez pouczeń, nawoływań, skarg dorosłych. Ogniska. Pieczenie ziemniaków. Na rozległym błoniu ani śladu drzewa, drewna. Zbieraliśmy wyschłe krowie łajna i paliliśmy ognisko, czułem się jak w Afryce.

Przy ognisku opowiadałem rówieśnikom, chłopcom i dziewczętom, o życiu wielkomiejskim, byli zachwycenie, część z nich jeszcze nigdy nie jechała pociągiem, kazali sobie opowiadać jak to jest, kiedy jedzie się tramwajem. Oni uczyli mnie innych pożytecznych rzeczy w zamian. Paliliśmy śmierdzące papierosy, sporty. Poznałem szybko smak wina pisanego patykiem.

KatoN

Reklamy