Wczoraj był piątek. Nie inaczej. Lubię te spotkania integracyjne po pracy na koniec tygodnia. Niemiec, Belg pochodzenia tureckiego, i my – trzej Polacy. Kto tam liczy kolejki piwa? Leje się wartkim strumieniem. Restauracja francuska, atmosfera wielkiego świata. Dziewczęta z odsłoniętymi ramionami, piersi skaczą im przy każdym ruchu, drgnieniu. Wiem, znacie ten widok. Ech…

Siedzisz sobie w doborowym towarzystwie internacjonalistycznym, wielka Europa, nikt nie pyta skąd jesteś, dlaczego uciekłeś z Polski, Syrii, czy innego okupowanego kraju. Dziewczęta uśmiechnięte, obcisłe dźinsy na ponętnych pupach, zwiewne sukienki z dekoltami do pępka. Sterczące sutki, niczym noski jeża, przebijają przez delikatną materią bluzek. Francja. Jesteś na diecie, ale w menu zawsze możesz zerknąć.

A Wy pewnie w Polsce… a nawet nie chce mi się kończyć.

KatoN

Reklamy