Śmieszy mnie to, że są atencyjnymi kurwami non-stop chwalącymi się „jestem wegezjebem” i na każdym kroku podkreślającymi wegetariańskość swoich potraw. Nie wiem, ja jakoś nie mam potrzeby mówienia wszystkim, że jestem mięsożercą. A ci bardziej hardkorowi to nawet zabronią ci jeść w swoim towarzystwie mięsa, bo to obraża ich uczucia. Chuj, chcesz jeść same warzywa, spoko, ale nie tatuuj sobie tego na ryju, bo ludzie nie chcą, żeby im pluto w twarz na dzień dobry twoim stylem życia, twoją dietą, twoją orientacją seksualną itp.

Reklamy