W demokracji każda partia ma swój mit założycielski, ma swoich męczenników. Dla członów NSDAP mitem założycielskim był pucz monachijski a później męczeńska śmierć Horsta Wessela. Podobnie jest w Polsce. Lech Kaczyński – zabity bezlitośnie pod Smoleńskiem przez ruskich oprawców, stał się Horstem Wesselem dla prawdziwych polaków. Prawda taka.

Lucjan Mostowiak nie żyje.

Ludzie myślą, że w Polsce to jest jakiś późny socjalizm, liberalizm. postkomunizm, albo faszyzm. Nic bardziej błędnego. We wschodniej flance nato panuje funeralizm. Ustrój oparty na pomnikach, cmentarzach i przejebanych ofiarach. Takżeten.

Jakoś bez echa przeszła kolejna rocznica urodzin kanclerza Niemiec. Pamiętam, jak czytałem Irwinga, zbierało mi się na wymioty, kiedy dochodził prawdy, co niby kanclerz jadł, jakie środki orydnował mu lekarz, że przykładał mu pijawki i robił lewatywy. Żałosne. Nie życzę sobie, aby mój przyszły autobiograf pisał takie rzeczy o mnie.

Dzień przed szedłem po Polach Elizejskich i nikt nie strzelał. Mam pecha – pojawiam się za późno, albo za wcześnie.

Urodziny. Jest alkohol, są kobitki. I o to chodzi.

KatoN

 

Reklamy