Wstaję rano. Sobota. Ósma dwadzieścia. Prysznic, golę się. Potem idę pieszo sześć, może więcej kilometrów, do Poissy.  Przechadzka, spacer, po drodze mijam kwitnące jabłonki, sikam pod jedną z nich, pszczoły brzęczą. I ciągle myślę o Tobie. Wszytko wokół przypomina mi Ciebie. Słońce, ciepło. Gwarne ulice. Kolegiata w Poissy. Dwieście metrów od niewidocznej Sekwany, cudowne złączenie romańskiego stylu z aspiracją do gotyku. Tutaj był chrzczony Ludwik IX, Ludwik Święty, stoję przed tą chrzcielnicą i ciarki mnie przechodzą. Uwielbiam taką Francję, przed świątynią jego pomnik, i ten napis roi de France… W wejściu do kościoła pies z opuszczoną smyczą, cierpliwie czeka na swoją panią, która modli się w świątyni. Jest tak pusto. Powietrze rozrywa dźwięk dzwona oznajmiając, że jest południem a za nim lekka sygnaturka spiżem melodyjnym wygrywa dwunastą… Potem idę  z powrotem do Acheres , myśląc o Tobie, kochając Cię w myślach, marząc o Twoim ciele i zmysłach Twoich, siadam nad brzegiem rzeki, zmęczony podróżą. Kamienne schody, nikt tutaj nie wchodzi, to moje tajemne miejsce odkryte we Francji.

KatoN

Reklamy