Kiedyś po przedszkolu mówię do Tereski, co byś powiedziała jakbyśmy wybrali się do opery. U nas nie ma opery, usłyszałem. Zawsze idziemy ulicą trzymając się za ręce, ja od strony drogi, bo tak mi powiedziała mamusia, że mężczyzna powinien zawsze iść od strony drogi. Tereska ma rację, nie ma opery, więc mówię do niej, to chodźmy na lody. I poszliśmy.

Takie w andrucie.

Kiedyś znowu po przedszkolu poszliśmy Stereską nad rzekę. Oj tam, od razu nad rzekę, zwykły potok, ale mówiliśmy razem, że nad rzekę chodzimy. Po pół godzinie trąciła mnie łokciem i mówi, przestań wreszcie czytać! Odłożyłem książkę o astronomii na trawę. Porozmawiajmy o życiu, ciągnęła.

No to milczeliśmy następne pół godziny.

KatoN

kacio59393

Reklamy