Kiedy ostatnim razem byłem w Polsce, zatrzymałem się, jak zwykle, przed takim geesowskim sklepem, uwielbiam te powiatowo-gminne klimaty, tam zionie polskością, a zatem, stoję w kolejce, a przede mną gość kupuje, zamawia, lekko się jąkając.
– Dezodorant proproproszę.
– Jaki?
– Ten, co reklamują w telewizorze.
– Ale jaki?
– Nono… ten ten, co w reklamie pokazują.
– Który?
– No no ten, co się chłop fuko i babie się bluzka rozpina.

KatoN

kacio59393

Advertisements