Pewnego razu tabor cygański obozował koło naszej miejscowości, to był rok 1967, jakoś tak na maj się miało albo czerwiec. I ja mówię to Tereski po przedszkolu:

– Resiu, czy ty znasz historię Suchej Beskidzkiej?

Wydęła swoje usteczka i pokręciła główką, aż jej warkoczyki pomajdały po krąglutkich pleckach.

– Nieee, a co?

– Ach, więc nie wiesz, skąd pochodzi nazwa tego urokliwego miasteczka.

Zawiesiłem głos i milczę. Nic tak nie rozpala kobiety, jak coś zaczniesz i nie kończysz. Więc się zaczyna dopytywać.

– No, Daruś, powiedz, co z Tą Suchą Beskidzką.

Więc przygarnąłem ją do siebie, poczęstowałem miętowym dropsem i mówię:

– Bo widzisz, kiedyś dawno, dawno temu, Sucha to była Sucha, Sucha się nazywała tylko. Ale pod koniec siedemnastego wieku żył w okolicach Suchej zbójnik, taki prekursor Janosika. Wiesz, Resiu, co to prekursor?

Pokiwała głową, więc ciągnę dalej.

– Więc ten zbójnik nazywał się Kicek. Rabował bogatych i dawał pieniądze w ten sposób zarobione biednym. Ludzie go lubili, Kicek był takim zbójnikiem wyklętym przez magnaterię, szlachtę, ale uwielbiany przez rolników. I cała magnateria i szlachta powstała przeciwko niemu, i go schwytali. Torturowali, męczyli, skazali na karę śmierci i powiesili. I wtedy właśnie powstała nazwa Sucha Bezkicka.

Tereska o mało się nie popłakała, wzruszona opowieścią, więc otarłem jej niebieskie oczki z łez i mówię:

– Wiesz, widziałaś tych Cyganów na wzgórzu?

Pokiwała głową.

– Wiesz, że wśród Cyganów jest taki zwyczaj, że jak się porwie dziewczynę, nawet bez jej zgody, czy zgody rodziców jej, to ona zostaje automatycznie żoną tego, który ją porwał?

– Wiem, słyszałam.

I wtedy zaczęliśmy się namawiać. Uzgodniliśmy, że ją porwę, i żeby było romantyczniej, to tak uzgodnimy to porwanie, że pojedziemy do Suchej Bezkickiej pekaesem. Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy, ale dojechaliśmy jakieś 10 kilometrów autobusem, do Bochni, i nas kierowca odstawił do dyspozytora dworca autobusowego, pojawili się milicjanci i nas odwieziono do domu. To była głośna sprawa w 1967 roku, nawet Gazeta Krakowska o tym pisała głośnymi nagłówkami Uprowadzenie Tereski. Miałem kłopoty później, chcieli mnie relegować z przedszkola, ale w mojej miejscowości było tylko jedno, więc nie mieli gdzie… A Tereska była dumna, że chciano ją porwać, i każda koleżanka z przedszkola jej zazdrościła a nawet panie przedszkolanki.

KatoN

terrr

kacio59393

Reklamy