W sposób nieodgadniony ta pieśń przypomina mi Dzień Wszystkich Świętych i moją Mamę. Nie będę w tym roku u jej grobu w Zaduszki. I przypomina mi jeszcze ulubione – gwiazdy to odległe latarnie trzymane przez niewidzialne anioły.

Dzisiaj piękny dzień w Paryżu. Niebo jakie lubię, szaroniebieskie, bez cienia chmury, poznaczone jedynie samolotowymi ogonami. Po kościele byłem w mojej ulubionej Artisan Boulanger, pyszna świeża bagietka i dwa makaroniki. Ta pierwsza nie może być kaleczona nożem, nabieram na ułamany kawałek sporą odrobinę białego sera i soczystość konfitury z dziadów. Pieszczota na podniebieniu. Smakuje dzieciństwem, niezapomnianym, odległym smakiem nieba, na które, jak mniemam, nie zasługuję.

KatoN

kacio59393

Reklamy