Z błyszczącymi oczyma, z zagorzałym licem,
Z ciałem pięknym, co nagie winno iść przez ziemię
I które by uwielbił, w Persji, pod księżycem,
Nieznany geniusz w złotym na czole diademie;

Głodny wdzięków dziewiczych, gwałtowny w żądz mocy,
Dumny z uporu swego w szaleństwie zmysłowym,
Jako młody ocean, łkanie letnich nocy,
Miotający się żądnie w łożu diamentowym;

On, któremu się serce wzdryga zagniewane,
Gdy sobie wstręt obmierzły świata przypomina,
Kryjący w wnętrzu wieczną i głęboką ranę
— Swej Siostry Miłosierdza pożądać zaczyna.

Lecz ty, kupo wnętrzności, słodkie ukojenie,
Kobieto! tyś nam nigdy nie jest siostrą w męce:
Ni brzuch twój, gdzie cień drzemie, ni czarne spojrzenie,
Ni piersi, osadzone wspaniale, ni ręce.

O ślepa Niezbudzona ze źrenicą wielką,
Torturą jest oddanie i uścisk miłości!
Ciężysz wiecznie nad nami, wymion nosicielko,
Hołubimy cię, cudna, straszna namiętności!

Wstręty twe, osłupienia, omdlenia w niemocy,
Brutalność twą, co męczy jak dzikie cierpienie,
Wszystko nam bez złej woli przynosisz, o Nocy,
Jak tajne krwi kobiecej miesięczne płynienie.

A gdy go lękiem przejmie kobieta brzemienna,
Ta pieśń czynu, zew życia i miłość wcielona,
Przychodzą, by go wydrzeć z jej wzniosłego lenna,
Płomienna Sprawiedliwość i Muza zielona!

Ach, ciszy i przepychu niezmiennie spragniony,
Gdy porzucą go obie siostrzyce surowe,
Wzdycha tkliwe za wiedzą z cudnymi ramiony
I niesie w świat kwitnący swą skrwawioną głowę.

Lecz dla czarnej alchemii i dla studiów świętych
Ma wstręt — on, znawca pychy, ponury i dumny,
Czuje idącą zgrozę pustyń nieobjętych…
Niech tedy, zawsze piękny, nie brzydząc się trumny,

Wierzy, iż Sny w niej znajdzie, dale, Promenady,
Które przez Noce Prawdy w bezkres się rozpostrą.
I niech duszą i ciałem przyzywa cię blady,
O śmierci tajemnicza, miłosierna siostro!

Artur R

kacio59393

Reklamy