Będąc z Tereską umiałem już czytać i pisać, chociaż zdarzało mi się robić błędy ortograficzne – długo nie mogłem pojąć, dlaczego należy pisać cmentarz a nie smętasz. Nie rozumiałem wielu rzeczy. Moja mamusia będąc zagniewana często mówiła w kinie tego nie grali, albo jak nawarzył sobie piwa, to niech wypije.  Kompletnie nie rozumiałem powiedzenia leje jak z cebra, w umyśle kilkulatka układało się to w jedną frazę lejejak scebra, co kojarzyło się ciągle z lejkiem i odmianą zebry. Dużo czytałem. W wieku pięciu lat z moim przedszkolnym przyjacielem, Mańkiem Kamyczkiem, zaczytywaliśmy się w podręczniku do astronomii do czwartej klasy liceum, pamiętam niebieską okładkę, robiły na nas wrażenia te wszystkie wykresy, odkrycia kopernikańskie, Kepler, szybkość światła. Tajemnice, Tajemnice, Tajemnice. Kiedyś jadąc pekaesem z mamusią koło browaru zobaczyłem wielkie zbiorniki, które skojarzyłem z reaktorami. Mamuś, kup mi książkę o atomach.

I pomyśleć, że Tereska tak inteligentnego chłopca, porzuciła dla jakiegoś wypierdka, któremu świat opisywały idiotyczne historyjki obrazkowe z gum Donalda. Porażka. P O R A Ż K A. Porażka, Teresko.

KatoN

ed1ca54e25f7684d588a94817527ee5b

kacio59393

Advertisements