Lubię podparyskie wieczory i poranki. Słońce tutaj wstaje później niż w Polsce (zegarki pokazują tę samą godzinę w Paryżu i w Tychach, ale czas słoneczny przecież inny, przyrząd stworzony przez człowieka natury nie oszuka), rozwidnia się na dobre koło szóstej, budzi mnie śpiew kosów i słowików, to naprawdę przyjemne. Podchodzisz do okna, szum niewidocznych stąd aut rozgania sobotnią ciszę. Zapalasz pierwszego papierosa dzisiaj i uświadamiasz sobie, że okno przez które patrzysz na zieleń i błękit wychodzi na wschód.

Dzisiaj mecz Polaków z Szwajcarami. Czuję podniecenie. Czy wygra kraj pozaeuropejski czy też nasza gwardia piłkarska uratuje honor unijnego członka.

KatoN

kacio59393

Reklamy