Śnię często — przejmująco, dziwnie — o nieznanej

Kobiecie. Ja ją kocham i kocha mnie ona.

Nigdy całkiem ta sama, ni całkiem zmieniona,

Kocha mnie, i pojmuje i goi me rany.

Bo ona mnie pojmuje! Serca mego ściany

Dla niej jednej przezrocze, zagadki zasłona

Dla niej jednej opada! Gdy skroń ma spocona,

Ona jedna ją chłodzi rosą łzy wylanej.

Krucze, lniane czy złote są jej włosy wiotkie?

Nie wiem. Imię? Pamiętam, że dźwięczne i słodkie

Jak imiona najdroższych wygnańców żywota.

Spojrzenie jej podobne posągów spojrzeniu,

A głosu dalekiego, cichego pieszczota

Ma dźwięk głosów kochanych, zmilkłych w grobów cieniu.

Paul Verlaine

kacio59393

 

Advertisements