Nasi husarze wyklęci wzywają do ratowania polskich kobiet przed islamistami, a przy tym zupełnie ignorują fakt, że co roku 150 Polek ginie z rąk swoich mężów i konkubentów, a tysiące innych jest maltretowanych „bo zupa była za słona”. Wiele innych pada ofiarą gwałtów czy różnych form molestowania, inne zostają same z dziećmi bez środków do utrzymania lub są nakłaniane do aborcji przez niedojrzałych gaszków, którym tylko bzykanie w głowie.

To jednak jest mało istotne, bo ze swoją własnością husarze wyklęci mogą robić wszystko, co tylko zechcą. Tylko obcemu tknąć nie pozwolą. Można stąd wysnuć wniosek, że tak naprawdę nie ma wielkiej różnicy w traktowaniu kobiet ze strony islamistów i naszych rodzimych machos. Dla obu grup kobiety są „zasobem plemiennym” na równi z gruntami ornymi i bydłem. Zasobem, o który toczy się rywalizacja wojowników, ale który sam w sobie nie posiada podmiotowości. Po raz kolejny potwierdza się stara prawda, że pod cienką skorupą cywilizacji kryje się kipiąca lawa prymitywizmu.

Highest-Rape-Crime-in-Ethiopia

kacio59393

Advertisements