Te chwile przeplatane nadzieją i niepewnością, założeniem nóg jedna na drugą. Przyjdzie. Spóźni się? I jakie kwiaty przyniesie. Jeśli już.

12987102_851416728319876_5286147032424303124_nPoczuję zapach z givenchy, staroświecki.  W najlepszym tego słowa znaczeniu. Będzie uroczo nienachalny, chłopięcy, udając, że mnie nie dostrzega w szczegółach, że jestem tylko częścią ruchliwej ulicy. Potem mnie pocałuje zawadiacko, jak sztubak kradnący doniczkę ze szkolnego parapetu, ale już w bramie kamienicy obejmie w pół łapczywie i zazdrośnie, przyciśnie do ściany nagłością i ciężarem ciała.

Zabierze do przedsionka raju i powie, że moja furtka, która do niego prowadzi ma najwyborniej naoliwione zawiasy. I przymknę oczy na długo nie bojąc się jego palców i dłoni.

Jeszcze chwila i się pojawi z za zakrętu ulicy tłocznej, po której suną rajtuzowo rozciągające się postacie ludzkie. Jest tak niemrawo i  pociągająco zarazem. Powinnam poprawić włosy.

KatoN

d0e9fbc08f0f58ba255a5d4878038d98

kacio59393

Reklamy