Jam cię pochylił
w gęstwinie sadu
przy ścianie malin
na wietrze
sukienkę twoją
sam wiatr unosił
latem pachniało
powietrze

Miałaś boberka
a w nim pikało
małe różowe
serduszko
na lewej stałaś
a ja po środku
z prawą zadartą
nóżką

Zrzucony bucik
nam się potoczył
pod krzew dorodnej
porzeczki
a konik polny
z wysokiej trawy
spadł na leżące
majteczki

Kładłem ci w usta
owoc zebrany
byś nie piszczała
jak szczenię
i uleciałaś
ponad obłoki
by cicho sfrunąć
na ziemię

jam

kacio59393

Reklamy