Moja dawna, jak to brzmi, przyjaciółka – Charmee (cześć krowo), z internetów, popełniła taki tekst .

Mam do niego sentyment. Z wielu powodów. Jest prawdziwy. Bo, żeby miłować, po staropolsku się wyrażę, trzeba mieć -wolę. Chuj z dzieciami,  chuj z mężem, okolicznościami, mówiąc pokrótce, trzeba mieć odwagę , jak ten Lermontow:

Posłuchaj: gdy los nam porzucić pozwoli,
Ten świat, gdzie tak duszą stygniemy powoli,
Być może, w krainie, gdzie kłamstwo nie znane,
Ty będziesz aniołem, ja będę szatanem!
Przysięgnij, żę raju szczęśliwość porzucisz
I że do dawnego kochanka powrócisz!
Wygnaniec, skazany przez los na zatratę,
Niech będzie ci rajem, a ty mi – wszechświatem!

Idę na zaprzedanie, w biedę, bogactwo lub nędzę. Pójdź za mną. No cóż. Rzeczywistość jest inna. Burżuazja i drobnomieszczańskość. Nie wypada, nie uchodzi. Kochanek na odległość. Marzenia, sentymenta. Pragnienia.

Syndrom Barbary Niechic.

KatoN

kacio59393

Reklamy