Wreszcie coś, co zjednoczyło polską lewicę i prawicę: potępienie dla „muzułmańskiej praktyki” małżeństw z nieletnimi dziewczynami, dramatycznie opisywanymi słowem „dzieci”. Takie małżeństwa zdarzają się pośród fali imigrantów i powodują szok u Europejczyków. W Norwegii posunięto się nawet do rozdzielenia świeżo przybyłego małżeństwa 23-latka z 14-latką. Mężczyźnie postawiono zarzuty, a w internetowych komentarzach najróżniejszych portali „prawdziwi Polacy” i „Polacy-Europejczycy” wyrażają swoje potępienie dla „islamskich pedofilów”.

Przypominam, że Kościół w prawie kanonicznym określa minimalny wiek zamążpójścia kobiet właśnie na 14 lat (kiedyś było to 12 lat, zgodnie z prawem Imperium Rzymskiego). I najpewniej właśnie w takim wieku była Najświętsza Maryja Panna, gdy urodziła nam Zbawiciela. Tak jest w zdrowych, naturalnych cywilizacjach – żonami i matkami zostają młode nastolatki, gdyż Bóg je do tego wyposaża biologicznie, co jest oczywistością dla wszystkich dzikusów, jak Ziemia długa i szeroka. Jedynie w gnijącej, nienaturalnej, masońskiej cywilizacji przemysłowej wprowadzono sztuczny, niezgodny z biologią człowieka limit 18 lat, a młodą kobietę oderwano od służby życiu i zapędzono ją szkoły, by mogła pewnego dnia zostać porządną pracownicą, która zarabia pieniądze na rzekomo „swoje” pasje, tak naprawdę kształtowane przez kolorowe pisma i telewizyjne reklamy.

Efekt jest taki, że Polki rodzą swoje pierwsze dziecko średnio w wieku… 27 lat. Tacy jesteśmy chętni do potępiania barbarzyństwa imigrantów, ale wychodzi na to, że to my tu jesteśmy barbarzyńcami, a muzułmanie reprezentują normalność. Jęczymy, że 14-latki to jeszcze dzieci, że powinny się bawić lalkami, cieszyć dzieciństwem i spędzać czas w szkole, a nie wśród pieluch i garów. Ale przecież tym sposobem wychwalamy to, co zabija naszą cywilizację: wychwalamy obniżający dzietność kult jakości życia, wychwalamy nasze masowe wymieranie. I jeszcze mamy pretensję do władców Europy, że na miejsce naszych nieistniejących dzieci chcą sprowadzić istniejących muzułmanów. Taka jest kolej rzeczy – zdrowe ludy zajmują miejsce tych wymierających. I to jest akurat dobre.

Niestety, wszystko wskazuje na to, że przybyli muzułmanie w końcu przejmą od nas nasz sposób życia i również wkroczą na drogę przyjemnego wymierania, gdyż nie są bardziej od nas odporni na hedonizm i reklamowe pranie mózgów, są po prostu na razie mniej nim dotknięci. Muszę przyznać, że wreszcie rozumiem motywację najróżniejszych muzułmańskich ruchów terrorystycznych walczących przeciwko zachodniej edukacji, np. „Boko Haram”, co można przetłumaczyć jako „edukacja w stylu zachodnim jest zakazana”. Ci ludzie po prostu bronią się przed importem naszej kultury zagłady, naszej – jak to określał św. Jan Paweł II – „cywilizacji śmierci”. Co powoduje, że paradoksalnie można ich zaliczyć do ruchów o charakterze katechonicznym.

kacio59393

Advertisements