Pooglądałem sobie trochę wystąpień z Parlamentu Europejskiego w związku z debatą nt. demokracji w Polsce, w tym i wystąpienie pani premier. Przemówienie to nie było złe, ale mam do niego jedno, ale za to poważne zastrzeżenie: że się w ogóle odbyło.

Pojawienie się szefa rządu na organizowanej przez Parlament Europejski debacie o Polsce to przyjęcie (per facta concludentia), że Parlament Europejski ma prawo taką debatę zorganizować. Gdybym ja był premierem, to pod żadnym pozorem bym się w Strasburgu nie pojawił. Ewentualnie wysłałbym najmłodszego stażem podsekretarza stanu z ministerstwa środowiska, żeby zakomunikował Parlamentowi Europejskiemu co sądzę o takiej debacie.

Jeszcze jedna uwaga.

Unia Europejska okazała się równie skuteczna w pacyfikowaniu Polski, co w kwestii imigracji. Osiągną tyle co Bismarck swoim Kulturkampfem: przez ten program masy chłopskie zyskały świadomość narodową (bo „Niemiec = luteranin, a ja jestem przecież katolik, no więc wychodzi, że Polak”), zaostrzono wrogość Francuzów i Duńczyków, do tego aktywizując i konsolidując opozycję katolicką w Rzeszy. Nic nie rozumieją. Na tym polega właśnie świadomość narodowa – na konsolidacji wobec obcych, którzy chcą rozstrzygać o naszych sprawach.

I na koniec już, pytanie natury zasadniczej – gdyby nie głosy członków partii proputinowskich to od kogo PiS otrzymałoby wsparcie w Parlamencie Europejskim? Ciężki orzech do zgryzienia dla terlikowszczyków dzisiejszej nocy… I jak to wytłumaczyć dołom patriotycznym?

Cameron – premier Zjednoczonego Królestwa – stawia ultimatum imigrantom. Nauka angielskiego i zdjęcie chust albo… deportacja. Podoba mi się ten wojujący liberalizm – coraz bardziej pachnie „faszyzmem”. W faszyzmie kazali ściągać spodnie, żeby dowiedzieć się kto kim jest, a w anglandii wystarczy zakazać noszenia chustek. Cel właściwie ten sam.. Ten sam?

Mój stary, sprzed pięciu lat, wpis na temat zasłaniania twarzy przez kobiety TUTAJ.

kacio59393

 

Advertisements