Dziejące się obecnie w Polsce sprawy wymagają pewnej subtelnej analizy. Jest coś pociesznego w Polakach, a jednocześnie zatrważającego. Przyznam szczerze, nie chwaląc się, że dosyć szybko dostrzegłem ową anomalię umysłową. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, będąc młodym człowiekiem, działałem w tzw. opozycji. Już wtedy dostrzegłem pewną immanentną prawidłowość zakotwiczoną głęboko w duszy Polaka, która z grubsza polegała na przeświadczeniu, iż wystarczy zastąpić ludzi – wtedy komunistów, swoimi, czyli patriotami, solidarnościowcami, ludźmi opozycji i wszystko będzie już od tej pory dobrze. Że wystarczy komitety zakładowe PZPR zamienić na komitety zakładowe „Solidarności” i już popłynie miód i mleko nie tylko Wisłą ale także w kranach. To jest piekielna przywara Polaków. Dzisiaj mamy do czynienia z podobną, o ile nie identyczną sytuacją – panuje dosyć powszechne przekonanie, że wystarczy zmienić ludzi w trybunałach, ciałach ustawodawczych, mediach, mówiąc krótko – zastąpić wrażych, swoimi i będzie już wolna, niepodległa, wiekuista Polska. Już nawet nad tym nie ubolewam tylko cynicznie z tego kpię i wyszydzam. Tylko to zostało. Polacy są politycznymi dziećmi błądzącymi we mgle przesądów i emocji.

KatoN

ko

Reklamy