Debata o tzw. mediach publicznych wywołuje u mnie ironiczny uśmiech. Z kilku powodów, które postaram ująć w tym wpisie. Zacznę od tego, że nie istnieje coś takiego jak media publiczne. Mamy do czynienia z mediami państwowymi (czyli TVP1, TVP2, TVP Info, TVP Kultura, oraz rozgłośnie radiowe typu Trujka, Dwójka itp) oraz mediami prywatnymi (TVN, TV Republika, Polshit, Canal+, Radio Maryja itd). W obecnym sporze chodzi o te pierwsze.

Media państwowe są opłacane z pieniędzy podatnika (dlatego niektórym może wydawać się, że są one „publiczne”), ale decydentem o tym kto i ile dostanie forsy są Umiłowani Przywódcy aktualnie obdarzeni władzą przez tysiącletni naród polski. Dlatego w interesie rządzących jest taki przekaz mediów by sprzyjał on obecnemu układowi władzy. To całkowicie zrozumiałe. Chcemy przecież by opłacane przez nas prostytutki zaspokajały oralnie NAS (bo to my wykładamy kasę), a nie kogoś innego. W chwili obecnej mamy do czynienia z sytuacją, że część prostytutek zbuntowała się i deklaruje uczucia w stronę osób, które już nie płacą za seks. Należy zatem dokonać wymiany personelu burdelu znajdującego się przy ulicy Woronicza i na placu Napoleona (obecnie plac Powstańców Warszawy) tak by zaspokajał potrzeby osób dysponujących kurkiem z pieniędzmi.

Pozostaje kolejna rzecz – mityczna misja jaka wieść ze sobą winny media państwowe. Jakaż jest to misja? Kultura? Czy seriale takie jak „Klan” czy serial o księdzu jeżdżącym na rowerze po Sandomierzu mają jakakolwiek wartość kulturalną? Czy puszczanie „Mody na sukces” jest misją? Czy kretyńskie kabarety są misją? Czy podrygujący podludzie, określani mianem celebrytów, wnoszą cokolwiek wartościowego do naszego świata? Mogę mówić tylko za siebie. I tu jasno stwierdzam – NIE, NIE WNOSZĄ. Przez 25 lat tzw. „wolnej Polski” wyprodukowano, moim zdaniem, 2 seriale godne uwagi. Były to „Ekstradycja” i „Tygrysy Europy”. Moi znajomi dorzucali jeszcze „Pitbulla”. Kilkakrotnie próbowałem podejść do tego dzieła, ale zawsze wymiękałem. Może dlatego, że mam dość wyrafinowany gust. Preferuję francuskie porno z końca lat 70tych, gardzę natomiast niemieckim scheissvideo. Telewizja rządowa powodowała jednocześnie upupienie oglądających i sprawienie by jakiekolwiek reszty gustu i poczucia dobrego smaku stracili. Tu uczciwie trzeba przyznać, że to samo, nawet na szerszą skalę robiły telewizje prywatne, szczególnie TVN i Polshit. Ale to już temat na kolejną notkę.

Mam dla was radę. Rzućcie oglądanie tego chłamu w sto diabłów. Jeśli chodzi o telewizję państwową to obecnie oglądam tylko niektóre pozycje na TVP Kultura i TVP Historia. „Jedynki” i ‚Dwójki” nie oglądam, bo tam nic nie ma. Tym bardziej, że nawet sport, który mnie interesuje jest transmitowany w telewizjach prywatnych. Będziecie mieli więcej wolnego czasu i poczujecie się lepiej. Są fajne rzeczy w kablówkach, może w tym roku wejdzie do Polski Netflix i wtedy będzie można oglądać co się chce. W ostateczności zawsze można sobie spiratować jakiś dobry serial. konkluzja jeśli chodzi o telewizję państwową może być tylko jedna – należy ja zlikwidować, a jej pracowników posłać do kopania rowów przeciwlotniczych.

Jeszcze kilka słów o słuchaniu radia. Od 2000 roku nie słucham stacji radiowych. Wyjątkiem jest odpalenie w samochodzie TOK Fm dla beki, gdy rano jadę do pracy. Słyszę narzekanie znajomych „jaką słabą puszczają muzykę, jakie bzdury gadają”. opowiadam „to po jaką cholerę tego słuchacie?”. Nie słucham stacji radiowych i jestem szczęśliwy. Obcuję ze wspaniałą muzyką, która wyszukam sobie sam lub polecą mi znajomi. Cudowne dźwięki otaczają mnie każdego dnia. Jestem przez to szczęśliwszy. Czego i wam życzę.

RTEmagicC_Depositphotos_2562461_S

Reklamy