Parę lat temu byłem na przedstawieniu w jednym z warszawskich teatrów. Wystawiano adaptację znakomitej powieści Witkacego „Nienasycenie”. Spektakl zaczął się od sceny, w której młody bohater sztuki coś tam gadał przez chyba kwadrans. Gadał  w ciemności, jasne punktówki skierowane na niego rozświetlały wyraźnie jego nagą postać. Siedzę sobie w trzecim rzędzie, zatem blisko, i siłą rzeczy zmuszony jestem patrzeć – bo oko ucieka – na jego genitalia. Z upławem czasu scena się powtarza, z tym że tym razem bohater – grany przez innego aktora – już w wieku dojrzałym stoi znowu przede mną nago i gada przez kwadrans znowu z chujem i jajkami na wierzchu na wysokości moich oczu. Kilka osób wyszło już na samym początku przedstawienia, ja wytrwałem do końca, nudząc się przez bite trzy godziny. Nie wiem co realizator adaptacji chciał przekazać takim zabiegiem. Może to, że całe przedsięwzięcie było chujowe? No ale oczytany i kulturalny człowiek zorientował się w tym i bez takiej aluzji.

Nienasycenie Witkiewicza to naprawdę kawałek dobrej literatury, na dodatek dedykowane Tadeuszowi Micińskiemu – znakomitemu przedstawicielowi polskiej erotyki. Kudy tam jednak współczesnym polskim adapterom pisać bądź przekazywać subtelności ludzkiego seksualizmu? Lepiej przecież na deskach teatru pokazać kutasa bądź cipę i sława zapewniona. Swoją drogą trudno wymagać od tzw. artystów a w szczególności aktorów pohamowania w tej dziedzinie. Aktorstwo bowiem w swej naturze jest przesiąknięte pornografią. Zapewnianie sobie rozgłosu ruchami frykcyjnymi to też jakiś sposób na życie. Przecież. Swoistego smaczku omawianej dzisiaj w Polsce sprawie dodaje fakt, iż dyrektor państwowego teatru, w którym grana jest sztuka noblistki Jelinek (kto o niej słyszał!?) jest zarazem posłem. Deputowanym, który warczy anielskim głosem, że zagrożona jest wolność słowa, bo pojawiły się liczne głosy sprzeciwu tzw. opinii społecznej, która nie chce by za pieniądze podatnika z polskiego teatru robić burdel.

Konkludując. Większość ludzi lubi popatrzeć sobie od czasu do czasu na brzydkie zdjęcia, poświntuszyć. Robi to z reguły za własne pieniądze, bo to przecież nie jest ani środek ratujący zdrowie a tym bardziej życie. Dlatego w kwestii teatru z Wrocławia rację ma minister. Powinien cofnąć dotację z budżetu dla tej placówki, pana derektora zwolnić, a aktorów przenieść do burdelu. Po co mają udawać?

KatoN

kacio59393

Reklamy