Przepadam za kobietami, które  lubią książki. Niekoniecznie czytać, ale posiadają dar układania ich na półce, co dla mnie jest szalenie odważnym wyzwaniem.

A tak na marginesie. Wrócę jeszcze do tego, co stało się feralnego 13. piątku we Francji. Otóż. W normalnych czasach, a więc wtedy, kiedy Francja była jeszcze Pierwszą Córą Kościoła, po ataku przez islamską dzicz, mężni Francuzi chwyciliby za miecze, a ich duchowi i polityczni przywódcy wezwali cały naród do walki, do kolejnej nowej krucjaty przeciwko niewiernym, nowy Akwinata obnażyłby teologiczną mizerię islamu, pisząc nową Sumę contra gentiles, a z czym mamy do czynienia dzisiaj? Na paryskich bilboardach hasła typu: nie zastraszycie nas! nie przestaniemy się bawić! nie przestaniemy pić! To ma być Francja Bernarda i wypraw krzyżowych? Dzisiaj mamy do czynienia z bękartem oświecenia, któremu im wcześniej tym lepiej odetnie się łeb przy samej dupie. I nie ma żadnego znaczenia, że zrobią to za Europejczyków dzicy z Bliskiego Wschodu.

KatoN

01a937094cdc0392b570355d3b39e04ckacio59393

Advertisements