Projekt pomysłu likwidującego gimnazja to nic innego jak powrót do PRL. Nic tylko przyklasnąć. Pamiętam szkolnictwo w Polsce Ludowej – szacunek do nauczycieli, rygor i przymus, linijka na łapie, ortodoksja, konserwatyzm, w poniedziałek poranne apele z odśpiewaniem Hymnu. Na lekcjach dziewczynki, zamiast jak teraz uczyć się zakładania kondomów na chuja i rozbudzania podręcznikowo własnej seksualności, uczyły się szycia, haftu i gotowania, chłopcy zaś w mundurkach harcerskich zdobywali paramilitarne doświadczenia.

Należałoby przeprowadzić jeszcze weryfikację nauczycieli; wszyscy o poglądach liberalnych powinni zostać zwolnieni, w najlepszym przypadku – dla tych rokujących dobrze – mogliby znaleźć zatrudnienie na czas próby jako woźni bądź obsługa w szkolnych sklepikach sprzedających obowiązkowe drożdżówki zamiast czipsów i kokakoli. Czekam na decyzję na szczeblu ministerialnym przywracającą do łask polo-cocktę – napój mojego dzieciństwa i wczesnej młodości!

KatoN

1371724459_by_KAOwiec_500kacio59393

Advertisements