Cywilizacja europejska zawsze niezwykle ceniła sobie grzeczność, wobec innych ludzi należało być uprzejmym, miłym i taktownym. Naruszenie tej zasady, która pojawiła się najpierw wśród największych feudałów, by potem przez stulecia rozkwitu Zachodu dotrzeć do najszerszych mas, narażało na nieprzyjemne konsekwencje w postaci chociażby pojedynku. I chyba paradoksalnie zasada ta doprowadziła do degeneracji Zachodu – typowy Europejczyk widząc kogoś łamiącego konwenanse mógł go potraktować chłodnym spojrzeniem, względnie unikać, ale wzdragał się, żeby powiedzieć coś niemiłego. To jednak daje pole do nadużyć. I tak zostało do dzisiaj – ów nadmiar ogłady. No bo pomyślmy. Mamy lato, idziemy przez miasto i widzimy jakąś mademoiselle (i tu ulegam manierze, o której piszę, wszak k***a byłaby lepszym określeniem, ale to nieładnie…) z wielkim dekoltem i w szortach. Ilu z nas zwróci jej uwagę na to, że strój jest niestosowny? Nawet taki esteta jak ja się na to nigdy nie poważył, choć mam gdzie niegzie opinię enfant terrible). Albo jakaś parka się całuje. Ktoś im powie, żeby nie robili burdelu? Nie. Przykład najskrajniejszy – pederaści trzymają się za ręce. Ale przecież zwrócić im uwagę to też byłoby niegrzeczne. A tacy muzułmanie nie mają z tym najmniejszych problemów. Latem w Reims muzułmanki pobiły Francuzkę, bo ta była zbyt skąpo ubrana. Pewnie znalazłyby się przykłady ostracyzmu wobec innych wspomnianych grup. Wygląda więc na to, że pewna dawka chamstwa jest cywilizacji potrzebna do przeżycia – a jednak, nie umiem się przekonać, budzi ono we mnie pewien wstręt. Taka bezpośredniość… Przecież to nie wypada…

Całowanie się w parku jest robieniem burdelu? Chyba Pan zaczął nazbyt ostro brawaryzować.

W tej materii trochę mi się zdarza, nie ukrywam.

Ale w dodatku bez sensu, bo powszechnie wiadomo, że całowanie się jest chyba jedyną usługą, której świadczenia prostytutki zdecydowanie odmawiają. To taki ich „kącik czystości”.

paskacio59393

Advertisements