Bardzo ciekawy artykul. Goraco polecam tym wszstkim, ktorzy kiedys byli w jakis sposob zwiazani z ruchem narodowym i mysla polityczna Romana Dmowskiego. Polska schodzi na psy…

KatoN

Bartosz Bekier: Ruch Korytowy, czyli Bosaka i Winnickiego sztafeta po stołki

U narodowców się zakotłowało. Choć sprawa nie trafiła na pasek „łamiącej wiadomości”, to jednak środowiska prawicowe obiegła wieść, że część sterników Ruchu Narodowego zapragnęła skierować swój okręt na wesołe rafy ugrupowania Pawła Kukiza. Krzysztof Bosak zatańczy wraz z kolegami do muzyki znanego wokalisty w zamian za „jedynki” na listach wyborczych. Trzeba przyznać, że będą to listy wyjątkowo rozśpiewane i roztańczone, gdyż w towarzystwie Bosaka i jego świty znaleźli się również inni wielcy artyści, jak chociażby kielecki pieśniarz i poeta znany jako Liroy. Co takiego wśród tancerzy, muzyków i wieszczów rymujących m. in. dla projektów afiliowanych przy lewackim stowarzyszeniu „Nigdy Więcej” robi Robert „Łowca Meduz” Winnicki? Trudno powiedzieć, choć pamiętny pokaz talentów na Teneryfie u pana Kobylańskiego może mieć z tym coś wspólnego. Odkładając na bok wkład tak zarysowanego towarzystwa do polskiej kultury, należy przyjrzeć się politycznym konsekwencjom rozgrywającego się na naszych oczach spektaklu, jakim jest dezintegracja Ruchu Narodowego i opuszczenie inicjatywy przez wielką rzeszę (!) ludzi zniechęconych tak daleko idącą reinterpretacją etosu żołnierzy wyklętych, idealizmu i nonkonformizmu.

Niejednokrotnie podkreślałem swoje uznanie dla sukcesu Marszu Niepodległości, który pomimo licznych patologii wynikających z moim zdaniem nieodpowiedniego doboru celów, założeń organizacyjnych i braku kontroli, w kategoriach ilościowych był z pewnością wyróżniającym się triumfem tożsamościowców na skalę europejską. Jednoznacznie pozytywnie należy ocenić młodych ludzi, którzy posiadali wewnętrzny imperatyw działania antysystemowego i eksponowania polskiej tożsamości narodowej. Zwracałem przy tym uwagę, że należy zatem docenić wysiłek jego szeregowych uczestników, organizatorów i zaangażowanych działaczy społecznych, jednocześnie przestrzegając przed nieczystymi intencjami ścisłego kierownictwa inicjatywy, które od głównego rdzenia „Marszu Niepodległości” wyraźnie odróżniało się nie tylko na poziomie idei, ale również na płaszczyźnie praktycznych celów politycznych. Start liderów RN z list wyborczych Pawła Kukiza, który np. nie wyklucza legalizacji homoseksualnych związków partnerskich i proponuje neoliberalne rozwiązania gospodarcze, jest zaledwie zwieńczeniem tych istotnych różnic. Podczas gdy jedni palili wozy transmisyjne telewizji i słynną „tęczę”, inni forsownie atakowali szkło w telewizyjnych programach, a ostatecznie trafili na listy ugrupowania, którego lider kwestie kryjące się za symbolem tęczy zdaje się relatywizować. To była dość długa droga, a narodowcy-kukizowcy wiele razy podkreślali konieczność naśladowania „niezłomnych” i ich krystalicznie czystych charakterów, podejrzliwie traktując różnego rodzaju „role Konrada”, piętnując podwójne standardy, hipokryzję i cynizm, czy tam inne „kłamstwa Michnika” – nic  więc dziwnego, że wiele osób poczuło się zaskoczonych ich decyzją, stąd ich reakcja i pewne zdrobnienie słynnego hasła proporcjonalne do rozmachu intrygi: „Kłamstwa Bosaka i Winniczka wyrzuć do śmietniczka”.

W przyszłości może jeszcze docenimy talenty polityczne i wizjonerstwo narodowców-kukizowców. Jeśli jednak sprawdzą się ostatnie sondaże sytuujące Ruch Kukiza pod progiem wyborczym, to wyrzeczenia dokonane na rzecz wejścia do „wielkiej polityki” nie poskutkują zdobyciem bazy przy korycie, lecz jedynie trafieniem do ścieku wielkiej polityki. Zwolennikom „zwiększania obecności NATO w Polsce”, czy dalszego niewolenia Polaków efektami neoliberalnej polityki gospodarczej stanowczo i serdecznie właśnie tego życzymy.

Bartosz Bekier

zrodlo

grafkacio59393

Reklamy