Rimbaud_1872Włóczyłem się – z rękoma w podartych kieszeniach,

W bluzie, co już nieziemską prawie była bluzą,

Szedłem pod niebiosami, wierny ci o Muzo!

Oh! la la! co za miłość widziałem w marzeniach!

Szeroką dziurę miały me jedyne portki,

W drodze, pędrak – marzyciel, układałem wiersze,

Na Wielkiej Niedźwiedzicy miałem swą oberżę,

A od mych gwiazd na niebie płynął szelest słodki.

Słuchałem gwiazd w te dobre wieczory wrześniowe,

Siedząc na skraju drogi, i czułem, że głowę,

Jak mocne wino, rosa kroplista mi rasza.

Lub gdy w krąg fantastycznych cieni rosły tłumy

– Jak gdybym lirę trącał, wyciągałem gumy,

Stopę mając przy sercu, z zdartego kamasza.

kacio59393
Advertisements