Jestem jak żeglarz zrodzony i wyrosły na pokładzie korsarskiego brygu: jego dusza zżyła się z burzami i bitwami; żeglarz wyrzucony na brzeg tęskni i nudzi się, żeby nawet najsilniej wabił go cienisty gaj, żeby najjaśniej świeciło mu pogodne słońce; chodzi sobie cały dzień po nadbrzeżnym piasku, wsłuchuje się w jednostajny szum nadbiegających fal i tonie wzrokiem w zamglonej dali: może zamajaczy hen, na bladej kresie oddzielającej granatowe odmęty od szarych chmur, upragniony żagiel, co naprzód podobny do skrzydła mewy, potem odrywa się od piany raf i stopniowo zbliża do bezludnej przystani…

Michaił Lermontow

held

kacio59393

Reklamy