Późno wracam na bazę. Rozświetlona 3 Maja w Katowicach, której jezdnią przewalają się tabuny współczesnym Hunów: studenci, licealiści, gimnazjaliści, bezrobotni, bezdomni, jednym zdaniem – środowiskowa wspólnota miejska. Dwóch młodych, tak na oko +19, nie więcej. Zagajam – panowie, macie dyma? Wyższy, trzymając małpkę żołądkowej białej w ręce: „wie pan, poczęstuję pana, bo wygląda pan na człowieka przyzwoitego”. I pociąga z gwinta, krzywiąc się. Wyciąga camele i częstuje. Mniejszy raczy się z puszki z napisem coca cola. „Pójdzie pan na wybory?” – w wyższym odzywa się natura polityka. „Tylko na Korwina Janusza proponuję głosować, albo na Kukiza, bo to antysystemowcy. Ale bardziej na Korwina. Zna pan Stokłosę?” Kiwam głową. „Korwin od kiedy jest w rządzie nigdy nie zmienił poglądów, a nazbierało się tych lat, dlatego szanuję Korwina” – ciągnie dalej wyższy i częstuje mnie flaszką, widać wzbudzam zaufanie. Będę głosował na pana Janusza Korwina-Mikke – potakuję. Masz jeszcze fajkę? Dostałem trzy na drogę. Czyli zaoszczędziłem – moja paczka marlboro nie zmniejszyła zawartości.

Podążam Placem Szewczyka w kierunku wejścia na dworzec PKP. Centrum miasta nocą rozświetlone jak za dnia. Cienie rzucana przez dorodne krzewy i załomki architektoniczne dają iluzoryczne poczucie niewidzialności. Jakaś kobieta w stanie wskazującym i wieku trudnym do określenia w nieczynnym już ogródku kawiarnianym wyjmuje coś z elastycznych  spodni i odrzuca pod zwiniętą, niczym powój w nocy, markizę. Otwiera torebkę i chwiejąc się wsuwa w gacie świeżą podpaskę higieniczną.

Nie wiem dlaczego, ale w tej chwili, zduszając podeszwą buta niedopałek camela o asfalt, przeszło mi przez myśl, że faceci mają przerąbane.

Całe życie dni płodne.

KatoN

kacio59393

Reklamy