Atmosfera antyrosyjska podgrzewana przez stronnictwa: pruskie i jankeskie w polskojęzycznych mediach, należących w 90 procentach do kapitału kupieckiego, sięga zenitu. Dziennikarze będący na jurgielcie u swoich niemieckich i amerykańskich szefów wielkich koncernów prasowych-radiowych-telewizyjnych dwoją się i troją, żeby przypadkiem Polacy nie polubili Rosjan na motorach. Niektóre enuncjacje prasowe ocierają się o narrację czasów ostatecznych: ze wschodu na motocyklach nadjeżdża Apokalipsa, czterej jeźdźcy Apokalipsy – głód, zaraza, wojna i śmierć – zdążają na wypasionych, szatańskich maszynach ku wschodniej granicy Polski. Larum! Teraz już łatwo uderzyć w struny, którymi jakże łatwo otumanić umysły i serca Polaków. Że przecież my to antemurale christianitatis, że Polska Chrystusem narodów, obronimy po raz kolejny (Wiedeń, Cud nad Wisłą) resztę chrześcijańskiej Europy przed zalewem pogaństwa, komunizmu i Azji.

Pocieszające jest to, że Polacy – co mnie niezwykle zdumiewa pozytywnie – nie dają się nabrać na taką propagandę. Naprawdę się z tego cieszę, bo nawet moi znajomi o nastawieniu nieco szurowato-patriotycznym, kręcą nosem i pukają się w czoła w związku z histerią wywołaną przez politporawną z kolei szurię-internacjonalistyczną.

KatoN

kacio59393

Reklamy