Najwcześniejszy seans był w Światowidzie – o ósmej trzydzieści rano można było już usiąść w fotelu jednopoziomowej widowni tego studyjnego kina i obcować ze światową kinematografią albo polskimi obrazami modnego naówczas „kina moralnego niepokoju”. 90% publiczności stanowili wagarowicze, którzy zjeżdżali na baje z całej aglomeracji śląskiej – uczniowie szkół średnich z Gliwic, Bytomia, Zabrza, Chorzowa, Tychów, Mysłowic oraz miejscowi katowiczanie. Kolejka przed kasą w wąskim, przeszklonym wejściu, ukrytym w gardle ciasnej bramy, była długa i zadymiona w zdecydowanej większości zdominowana przez młodzieńców obleczonych w moro, skórzane kurtki i starte lee lub levi straussy.  Tu obejrzałem po raz pierwszy San Babila godzina dwudziesta, Straceńców, Czas Apokalipsy, Hair, Lot nad kukułczym gniazdem, Bez znieczulenia, Człowieka z marmuru, Panny z Wilka, Amatora, Wodzireja, Lśnienie, Cenę strachu, Dyskretny urok burżuazji, Miasto kobiet, Wielkie żarcie, Trzy dni kondora, Ostatnie tango w Paryżu, Łowcę jeleni, Obcy 8. pasażer Nostromo, Piknik pod wiszącą skałą.

kacio59393

W zasięgu paru minut spaceru z dworca kolejowego były jeszcze Rialto, Kosmos i Zorza. Wybierając się do tego pierwszego grupowym rytuałem wręcz stało się kupowanie przed seansem na ulicy Świętego Jana pysznych hot-dogów obok księgarni ociekających keczupem lub musztardą – kto co lubi. Fotele w Rialto były o niebo wygodniejsze, widownia podzielona na parę sektorów, balkon, ale repertuar zdecydowanie bardziej komercyjny – Gwiezdne wojny, Bliskie spotkania III stopnia. W Kosmosie zaś przeżyłem własne światowe prapremiery Wiernej żony, Niezamężnej kobiety, Dziewczyny z reklamy, Trzęsienia ziemi, Płonącego wieżowca, Omenu.

kacio59393

Największe tłoki były jednak w kultowym, bajowym wspomnianym wcześniej Światowidzie; tutaj zbierała się intelektualna śmietanka kinowa, koneserzy dobrego filmu, młodociani krytycy ruchomych obrazów i dźwięku a zarazem wybitni degustatorzy tanich win. Po końcowych napisach Polskiej Kroniki Filmowej, punktówki dyskretnie rozjaśniały nad wejściami, żeby ewentualni spóźnialscy mogli szybko zająć miejsca, rozlegał się gong, cichło, zapadała znacząca cisza, ciemniało, a na szerokim ekranie, białym prostokącie, pojawiało się logo wytwórni Paramount, Columbia, Kadru.

kacio59393

Bilety były podłużnymi, wąskimi skrawkami papieru, zadrukowane czernią liter i odręcznie wpisanym przez kasjerkę numerem rzędu i miejsca. Tylko cena była jaskrawa – czerwona i pogrubiona czcionka. Panie w drzwiach w chałatowych, ciemno-granatowych, lśniących uniformach, odrywały palcami zręcznie kupon. I się wchodziło do sanktuarium. Współczesne sale kinowe pozbawione są niegdysiejszej aury; nie ma już atmosfery wyczekiwania na wejście, nie ma popielniczek, nie ma plakatów z końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, które zdobiły ściany, nie ma fotosów z Niną Andrycz, Polą Raksą,nie ma palonego słonecznika. Są za to papierowe, plastykowe kubły na popcorn.

kacio59393

W Tychach, do Andromedy, chodziliśmy na randki. Seanse wieczorne. Pozwalaliśmy dziewczętom porywać się na seanse. Na Dzięki Bogu już piątek, Gorączkę sobotniej nocy. Ale na baje do Katowic jeździliśmy w męskim towarzystwie. Miejsce zbiórki było na przystanku kolejowych Tychy Miasto. Nikt nie myślał o zakupie biletów na pociąg. Zbieraliśmy się po parę groszy i uzbieraną składkę dyskretnie wkładaliśmy konduktorowi do kieszeni. Byli wśród nas swoiści rekordziści. Jasiu Skwara był 39 razy na Wejściu Smoka z Brucem Lee, Krzysiek Szewczyk co najmniej dwadzieścia razy na Hair. Wiedzieli o tych filmach wszystko, znali je na pamięć.

kacio59393

Tak sięzłożyło, że moje ulubione filmy przyszło mi jednakże oglądać gdzie indziej – to nie w Światowidzie zobaczyłem Damę z Szanghaju, Szał, Taksówkarza, Syberiadę, Wniebowstąpienie. Ale sentyment pozostał.

KatoN

kacio59393

Advertisements