Kryzys dotknął nie tylko polskie kopalnictwo, w którym wybuchła epidemia wygaszania kopalń (cudowny eufemizm, a powiadają, że urzędnicy mają niewiele wspólnego z poezją), ale dramat upadku – jak się okazuje – nieobcy jest także światu blogowemu. Górnictwo i blogi mają bowiem wiele wspólnego ze sobą.

Część po chwilowym zamknięciu otwierana jest na nowo, ale fedrunek nie idzie już tak jak kiedyś. Notki zamiast świecić antracytem, błyszczeć tłustą czernią węgla, zachwaszczane są topornym kamieniem powtórzeń i przesycane trującą siarką upierdliwego smrodu po przebrzmiałych namiętnościach.

W poniedziałek będzie głębszy i dłuższy sens – ma się rozumieć. Dziękuję wszystkim za pamięć i troskę.

KatoN

96c79371fa

Reklamy