Jestem po lekturze opracowania „Ludwig Börne. Memoriał” Heinricha Heine’a. Rzadko gdzie można spotkać tak wielkie nagromadzenie jadu i złośliwości. Bez wątpienia Heine dzisiaj – najpewniej – udzielałby się na jakimś jadowitym wallu w rodzaju batalionów trollskich. Może nawet miałby admiona. A pisał rzecz w pierwszej połowie XIX wieku. Na dodatek o człowieku, który kopyrtnął, i siłą rzeczy nie mógł się już bronić. Romantyzm… Zatem nie ma powodu, aby jęczeć po internetach, że ktoś nas obraził. Drobne zniewagi są potrzebne – immunizują nas na przyszłość, wyrabiają odporność na ciosy prawdziwych obelg.

Niemiec może pochwalić się i takim smaczkiem (poniżej). Antycypował? Jestem pod urokiem i wrażeniem. Byłby u mnie na blogrollu. Swoją drogą znałem go z pięknych liryków. A w Memoriale… takie pokłady ironii, sarkazmu i szyderstwa. Szalenie mi zaimponował. Tylko Żydzi potrafią być wobec siebie tacy okrutni, a jeśli na dodatek obaj są zwolennikami lewicy i za wszelką cenę chcą uchodzić za Niemców, to uczta tym większa.

KatoN

atta_troll_sen_nocy_letniej_18411842-netpress_digital-ebook-cov

kacio59393

Advertisements