Podczas pierwszych spotkań z wielkim angielskim mistrzem o wiele bardziej interesowało mnie, jak jego sztuki się zaczynały, niż jak się kończyły. To rzecz zrozumiała, jako że utwory sceniczne Szekspira (głównie z uwagi na najzupełniej praktyczne cele) miały na uwadze nie zakończenia, ale początki. Dlaczego? Otóż dlatego, że najpierw trzeba widza zachęcić, aby słuchał i patrzył, trzeba pobudzić jego uwagę. Potem pojawia się inercja odbioru, sztuka nabiera rozpędu, a im bliżej zakończenia, tym bardziej widz staje się zmęczony, jego uwaga słabnie, umykają mu rozmaite niedoróbki.

To słowa rosyjskiego eseisty, subtelnego szekspirologa – Zygmunta Krzyżanowskiego ze zbioru esejów pod wspólnym tytułem Z cyklu Szekspiriana. Z podobną myślą spotkałem się u Henryka Zbierskiego w jego – kultowym jak dla mnie, bo otwierającym mi oczy na Dramatopisarza, kiedy miałem lat zaledwie kilkanaście – Williamie Shakespearze, przy omawianiu kroniki Ryszard III. Zbierski opisywał jak wielkie wrażenie wywarł na nim czytany po raz pierwszy prolog do tej sztuki. I rzeczywiście – mnie, początkującemu amatorowi wielkiej literatury udzieliła się magia słów i wryło w pamięć na zawsze rozpoczynające zdanie: „Tak oto zimę naszych rozgoryczeń słonecznym latem uczynił syn Yorku…”.

W istocie utwór, jakikolwiek zresztą wytwór umysłu i rąk ludzkich (ewentualnie pozostałych jego członków), powinien zaskoczyć widza, czytelnika, słuchacza, niczym uderzenie obuchem w tył głowy; musisz poczuć się oszołomiony, zdezorientowany, poczuj najpierw zmysłami, obcuj wzrokiem, napatrz się, posmakuj, pogładź, wciągnij, nadstaw ucha; na rozbiór logiczny, intelektualną ucztę czas przyjdzie. Teraz bądź pod wrażeniem – daj się ponieść emocjom, popłyń, oddaj się instynktom a nawet popędom. Czyż nie o to chodziło m. in. Alfredowi Hitchcockowi, kiedy lapidarnie konstatował: film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć? Jak wspomniałem dotyczy to wszystkich wytworów kultury – i tej wysokiej i tej z niskiej półki. Mówiąc obrazowo – w każdej dziedzinie trzeba być profesjonalistą. Należy być królem-profesjonalistą, katem-profesjonalistą, rzezimieszkiem-profesjonalistą, świętym-profesjonalistą i a nawet celebrytą-profesjonalistą. Że o instytucji blogera-profesjonalisty nie wspomnę. Dlatego tak bardzo spodobały mi się poniższe słowa.

tumblr_mwf2l4kJOZ1ry4l1xo1_500Tylko Carl Schmitt znał wagę pierwszych zdań, które rozpoczynają literackie dzieła. Jego otwierające zdania mają potężną moc, niczym pioruny wdzierają się w umysły czytelników i raz na zawsze już w nich pozostają. Któż nie zadrżał czytając pierwsze zdanie jego „Teologii politycznej”: Ten, kto decyduje o stanie wyjątkowym, jest suwerenem. Proste i mocne przesłanie, które powala i nawiedza myśl. Dokładnie takiego samego wstrząsu i oczarowania można doświadczy wsłuchując się w pierwsze słowa utworu Cola. Kto wskaże lepsze zdanie otwierające jakąkolwiek inną piosenkę? Po tych słowach nic nie jest już takie jak wcześniej. Słowa, które ciągle wracają i nawiedzają myśl. Check this out! (Lana Del Rey jest Carlem Schmittem popkultury)

Rzeczywiście warto posłuchać pierwszych akordów i pierwszego wyśpiewanego zdania erotycznie zachrypniętym głosem Lany. Pepsi już nigdy nie będzie smakowała jak przedtem. Złośliwi twierdzą, że piosenka była sponsorowana przez koncern Coca Cola, aby przekonać konsumentów, że konkurencyjna Pepsi smakuje jak ryba… ale tak mogą sądzić tylko ci, którzy mieli kontakt jedynie z waginami z głębokiego zadupia.

KatoN

kacio59393

Advertisements