Najbardziej martwię się Ukrainą. Kiedy budzę się o 5 rano, to pierwsza myśl jaka mi przemknie przez głowę jest troską czy oni tam zjedli już śniadanie, czy wieczorem mieli zimną horełkę i sadło. Czy się wyspali jako? Czy wzięli już prysznic? Czy mają czyste i ciepłe kalesony?

Najbardziej martwię się Ukrainą. Kiedy budzę się o 5 rano, to pierwsza myśl jaka mi przemknie przez głowę jest troską czy oni tam zjedli już śniadanie, czy wieczorem mieli zimną horełkę i sadło. Czy się wyspali jako? Czy wzięli już prysznic? Czy mają czyste i ciepłe kalesony? I co najważniejsze: czy zdążyli już ukatrupić z moździerza choćby jednego Bogu ducha winnego cywila z Noworosji? Zanim pójdę do łazienki otwieram bezwolnie komputer. Na wpół przytomna, na bezdechu prawie, włączam popularny portal. Na szczęście jest. Na samej górze. Dużymi literami i w kolorze. Jest artykuł oraz szczere wypowiedzi i apele. Że my teraz braty. Że nie ma co wspominać przeszłości, bo pora jest niewłaściwa. Może kiedyś trzeba będzie do tego wrócić, ale z całą pewnością nie teraz. My mamy swoich bohaterów, ale przecież i oni też mają swoich. I że trzeba od czasu do czasu postawić im nowy pomnik i zapalić symboliczną pochodnię. Dla wzmocnienia narodowego ducha. Wprawdzie kiedyś chlebem i solą witali radośnie najpierw Stalina a potem Hitlera. Ochoczo prosząc na pokoje. Jednak w NKWD i w SS służyli pod przymusem. O Katyniu i Charkowie nic nie wiedzą. Wprawdzie kogoś tam poturbowali lekko na Wołyniu, ale to historia i nie warto wspominać. Teraz cała Polska ma obowiązek im pomagać. We własnym, polskim interesie. A i chleba posłać. I czołgu jakiego ruskiego starego. Grosza także nie powinna skąpić. Uspokojona po tych wszystkich podnoszących na duchu obiektywnych informacjach zaczerpnąć mogę głębszy oddech. Życiodajny tlen wdziera się teraz w moje obumarłe prawie płuca, a w serce wstępuje nadzieja. Bo nareszcie mogę żyć w pokoju i bez obaw. Przecież tuż za miedzą mam wypróbowanych przyjaciół, co to dniem i nocą własną piersią chronią przed niebezpieczeństwem pół Europy. A może nawet cały świat.

kacio59393
Advertisements