Jest 24 marca 1944 roku. Wolice koło Brzeżan na Ukrainie. Banderowska sotnia morduje ponad czterdziestu Polaków – kobiety, dzieci, mężczyzn. Cudem przy życiu zostaje pani Anastazja ze swoją córeczką. Z rąk ukraińskich skurwysynów ginie także jej mąż.  Z narażeniem życia, sama, chowa wszystkie ofiary bandy UPA, tworząc polską mini-nekropolię…

Po wojnie wszyscy Polacy opuścili jej rodzinne strony. Osiedlili się na Dolnym Śląsku, w Racławicach Śląskich. Ona została. Strażniczka pamięci. Opiekuje się cmentarzem. Dzisiaj pani Anastazja już nie widzi, straciła wzrok, jest pogodną staruszką, która wytrwała do końca na straconym – zdawać by się mogło – posterunku.

Wielka Polka, która swoim skromnym życiem świadczy o tym, co warto i należy. Wielki szacunek.

KatoN

k kacio59393
Advertisements