Szalenie kręcą mnie końskie ogony u niewiast. Wiecie, tu z przodu – idąc od czoła – gładko zaczesane włosy i po bokach, a potem spięte nagle na tyle głowy, upięte w ogon jak u narowistej, ognistej klaczki. Z wielkim entuzjazmem odkryłem, że jedną z nielicznych kobiet publicznych w Polsce, upinającą tak swoją grzywę, jest pani posłanka profesor Krystyna Pawłowicz. Polskie polityczki in gremio zdają się być takie aseksualne, chłodne, oszczędnie gospodarujące swoim libido, potrafią umiejętnie ukrywać swoją urodę. Owszem, politycy, ich koledzy to co innego – tutaj to aż kapie od hormonów i tryska nimi. Tym większa przyjemność, że pani posłanka PiS wprowadziła w życie polityczne odważnie pierwiastek żeński z tymi swoimi krągłościami, ciętą ripostą, lekko wulgarnym tembrem głosu; szalenie mnie to rajcuje. No i jak się zważy, że panna jeszcze przecież, to chuć puchnie a wyobraźnia pęka w szwie.

Ba! Gdybyż tylko to. Szalenie zaimponowała mi pani posłanka inną erotyczną przypadłością. Pamiętacie scenę z niezapomnianą Kaliną Jędrusik i Danielem Olbrychskim w salonce pociągu w filmowej adaptacji Ziemi Obiecanej? Jak ona jadła! Jak jej to kapało, jak to zagłębiała się w te mięsiwa i pieczyste! Mówcie, co chcecie – jedzenie jest czynnością co najmniej paraseksualną. A La Grande bouffe? Widok pani poseł pochłaniającej łapczywie i z gracją sałatkę w ławie sali plenarnej Sejmu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej przyprawił mnie o zagryzienie dolnej wargi.

Moja przepastna wyobraźnia ujrzała dorodną kobyłkę przemierzającą bujne błonie z rozpasanym końskim ogonem, cwałującą do żłobu wypełnionego po brzegi rarytasem i delicją. W reżyserii Marco Ferreriego.

KatoN

10922606_757941420951536_7382303442223126385_n

kacio59393

Reklamy