Dlaczego jestem prorosyjski? W aspekcie politycznym Rosja jest spadkobiercą tradycji imperialnej i autokratycznej a zatem stanowi antytezę tego, czym najbardziej pogardzam – idei republikańskiej i demokratycznej. Jeśli ktoś jest tradycjonalistą i monarchistą, to siłą rzeczy musi być dzisiaj prorosyjski.

We współczesnej Europie istnieją tylko dwa poważne państwa. Są nimi Niemcy i Rosja. Jak wiemy państwa dzielą się na trzy kategorie: państwa poważne i pozostałe oraz tzw. państwa sezonowe. Państwo poważne to takie, które posiada zdolność desygnowania i rozstrzygania o tym, które z innych państw należy uznać za sojusznika bądź wroga. To najważniejsza cecha polityczna determinująca i wyznaczająca politykę zagraniczną. Państwa „pozostałe” nie posiadają tego atrybutu. Polska należy do tego grona. Dodatkowym utrapieniem/szansą naszego kraju jest jego geopolityczne położenie – rozdzielamy dwa państwa poważne. Litwa, Białoruś, Ukraina, to byty sezonowe, które w ciągu najbliższej dekady znikną z mapy Europy, należy je zatem traktować jako tereny przeznaczone do łupienia, a mówiąc ściśle i precyzyjnie – tereny które należy na powrót włączyć w granice Polski. Dokonać tego można jedynie w ścisłym porozumieniu przynajmniej z jednym z państw poważnych, a najlepiej z oboma. Czy to jest możliwe?

W polityce nigdy nie mów nigdy. W polityce wszystko jest możliwe. Należy tylko określić cel i dążyć do niego dopasowując dostępne na danym etapie środki, nie wyłączając tych najbardziej ordynarnych i nikczemnych, jak podstęp i wojna. Polityka to domena zasad i intryg, subtelne połączenie cnoty z kurewstwem; tak, polityka gdyby tylko była zdolna przyjąć cielesną powłokę, objawiłaby się jako kobieta.

Ale do rzeczy. Polska chcąc na nowo odzyskać Lwów i Wilno musi spełnić dwa podstawowe warunki – dogadać się z Rosją co do sposobu rozbioru trzech sezonowych państw (Litwy, Białorusi i Ukrainy) oraz oddać Niemcom Szczecin i Wrocław. Szokujące? Na pierwszy rzut oka.

Już dzisiaj Szczecin i Wrocław – a mówiąc ściślej – „ziemie odzyskane” tak naprawdę do Polski nie przynależą – są to ziemie pod kuratelą i rządzone przez kapitał niemiecki: zakłady przemysłowe, biznes, banki, media lokalne – wszystko w niemieckich rękach. Pomorze Zachodnie, Lubuskie, Dolny Śląsk, Opolszczyzna, tak naprawdę są już niemieckie. Kto tego nie widzi – udaje ślepego albo jest głupi.

Polska polityka powinna zrekompensować sobie utratę tych ziem włączeniem na powrót terenów, które kiedyś stanowiły o polskości. Warto przywołać tutaj cytat z Kisielewskiego, w którym opisuje Mackiewicza mówiącego: „Polska właściwa to jest Witebsk, Mińsk, Wilno, Ryga, Kijów”. Ja mówię: »A Warszawa?«. »Warszawa? Małe, żydowskie miasteczko, gdzieś na granicy niemieckiej«”. Kisielewski uważał, że to świetny żart, ale Cat mówił najzupełniej poważnie. A na pytanie, czy był już w Szczecinie, odpowiadał: „Ja do Niemiec nie jeżdżę”.

Oddać Niemcom to, co i tak już mają, a pozyskać to, co utracone. Oto sztuka. Wilno i Lwów na powrót w Polsce, dwa miasta na wskroś polskie zarządzane dzisiaj przez bydło – prymitywnych żmudzinów i banderowską czerń. Dokonać tego można jedynie w porozumieniu z Moskwą i z cichym przyzwoleniem Berlina. Wiem, wiem. Zaraz pojawią się głosy – no ale co zrobić z reakcją banderowców i żmudzinów? Odpowiedź jest prosta – eksterminować. Obozy odosobnienia, emigracja, w krańcowych wypadkach eliminacja fizyczna. Nie ma zmiłuj. Polityka to nie impreza dla pensjonarek.

I puenta teraz będzie. Każdy kto interesuje się polityką doskonale zdaje sobie sprawę, że pomiędzy dwoma poważnymi państwami wcześniej czy później musi dojść do poważnego konfliktu, czyli wojny. I tu pojawia się pytanie.  Po której stronie opowiedzieć się w takiej sytuacji. Ktoś może zarzucić, no jak, jesteś przecież prorosyjski, staniesz po stronie Rosji. Niekoniecznie. Należy kalkulować na chłodno. Czasami bywa tak, że lubienie trzeba pozostawić w kącie, zapomnieć o sentymentach i wybrać to, co przyniesie sukces a oszczędzi trosk i zmartwień.

Niemniej jednak na dzień dzisiejszy w warstwie ideologicznej to Rosja jest ostoją normalności, a tzw. Zachód nawrotem do barbarii. Dlatego postuluję przywrócenie Królestwa Polskiego ze stolicą w Sandomierzu pod panowaniem Wielkiego Imperium Cesarstwa Rosji.

I to jest ten wielki bool doopy dla wszystkich tzw. patriotów, którym śni się mickiewiczowki sen o Polsce mesjaszu, Chrystusie narodów i tem podobne brednie…

KatoN

96c79371fa

kacio59393

Reklamy