Mówienie nie á propos to właśnie wybitnie polska cecha. Doprawdy, gdy bywałem w różnych polskich domach, zdumiewała mnie ta nieumiejętność prowadzenia rozmowy. Nie będę przeczył, że inteligencji Polakom nie brak, ale ta inteligencja nie na wiele im się zda, bo nie mają żadnej możliwości porozumienia się między sobą, a cóż dopiero z innymi. Przede wszystkim po paru zdaniach przestaje być wiadome, jaki jest zasadniczy temat, bo ludzie nie odpowiadają innym, ale swoim myślom, każdy mówi o czym innym, a nawet jeden i ten sam człowiek w jednej wypowiedzi rozpoczyna sześć różnych zdań i osiem różnych myśli, następny odpowiada nie jemu, ale temu, co sam poprzednio mówił lub myślał, i w rezultacie towarzystwo rozchodzi się pozostawiając mnóstwo pięknych i mądrych rozpoczętych myśli nie mających z sobą związku, a nie zabierając żadnych rozwiązań ani postulatów. Mówiono mi, że nie inaczej dzieje się na zebraniach publicznych, a nawet w parlamencie. Osobiste kłótnie, swary formalne i uganiania się za własnymi, nie określonymi w słowach myślami, a nigdy rzeczowe rozwiązywanie problemów.

Jezioro Bodeńskie Stanisław Dygat

dygat-2

kacio59393

Reklamy